bądź na bieżąco

data: 2010-08-27

Dramatyczna walka o życie - zobacz wstrząsający film

Dramatyczna walka o życie - zobacz wstrząsający film

(fot. Kadr z amatorskiego filmu)


  A A A

Do mediów przedostał się wstrząsający film, na którym widać jak dwójka ludzi próbuje wydostać się z pożaru. Wiszą na parapecie i po kilku minutach spadają w dół. Do pożaru doszło ponad dwa miesiące temu w Bytomiu, jednak materiał jest tak mocny, że postanowiliśmy go opublikować.

komentuj



O 4.54 nad ranem bytomska straż pożarna została powiadomiona o pożarze mieszkania w budynku na Placu Grunwaldzkim 7. Już pod dwóch minutach na miejscu był pierwszy zastęp straży. Po kilku chwilach przyjechały kolejne cztery. Akcja była bardzo dynamiczna - na miejsce zjechały się wszystkie dostępne jednostki. W sumie, w gaszeniu pożaru i ewakuacji ludzi brało udział 29 strażaków, 11 wozów, pięć karetek i kilkunastu ratowników. Z kamienicy ewakuowano 52 osoby. Dla jednego z mężczyzn - 50-letniego Marka A. - pożar niestety zakończył się tragicznie. Spłonął żywcem w swoim mieszkaniu. Sześć osób odniosło niewielkie obrażenia - głównie stłuczenia i poparzenia. Postronni obserwatorzy twierdzą, że strażacy popełnili kilka rażących błędów...

Jak było naprawdę?

Była godzina czwarta rano, kiedy w mieszkaniu na drugim piętrze pojawiły się pierwsze płomienie. Lokatorzy obudzili się zbyt późno, bo dopiero pięćdziesiąt minut później. Pożar objął już całe mieszkanie. Droga ucieczki została zablokowana przez strzelające płomienie.

Dwoje młodych ludzi w akcie desperacji zdecydowało się uciekać przez okno. Nadjeżdżający strażacy już widzieli rozgrywającą się tragedię - para trzymając się coraz gorętszych parapetów rozpaczliwie wzywała pomocy.

Kto odpowie za śmierć 7-letniego Pawełka?

Kto odpowie za śmierć 7-letniego Pawełka?

Płacz, rozpacz, przeszyte bólem serce ojca, który niesie...


Fiat stanął w płomieniach na środku ulicy - zobacz film

Fiat stanął w płomieniach na środku ulicy - zobacz film

Do nietypowego zdarzenia doszło na skrzyżowaniu ulicy...

Strażacy w kilkanaście sekund rozwinęli 10-metrową drabinę. Na filmie widać, że jest ona znacząco za krótka. Gdy ratownik był na wysokości pierwszego piętra, mężczyzna nie wytrzymał gorąca i runął w dół, uderzając po drodze w strażaka. Upadek na szczęście zakończył się na kilku potłuczeniach i siniakach. Ciało mundurowego zamortyzowało uderzenie.

Chwilę później na skok zdecydowała się przerażona kobieta. Wpadła wprost w ręce kapitana Damiana Salety, który ze złamanym barkiem został odwieziony do szpitala. Kobieta również trafiła pod opiekę lekarzy - nie miała poważniejszych obrażeń.

- To był bardzo trudny i niebezpieczny dla mieszkańców pożar. Dla osób postronnych akcja mogła nie wyglądać sprawnie, ale to, co widzimy na filmie jest zaledwie jej niewielkim fragmentem. Poza tym na filmie widać sceny jeszcze sprzed naszego przyjazdu (...)Gaszenie pożaru trwało prawie 10 godzin i było przeprowadzone bardzo dynamicznie. Jeżeli chodzi o nieszczęśliwy upadek tych dwojga ludzi to zabrakło dosłownie kilkunastu sekund. Strażak był już prawie na miejscu, ale poszkodowani nie wytrzymali gorąca i spadli w dół. Na szczęście skończyło się na kilku potłuczeniach - mówi serwisowi NaSygnale rzecznik Komendy Głównej Straży Pożarnej st. bryg. Paweł Frątczak.

Według niego, nie zawinili strażacy tylko ludzie, którzy zbyt późno powiadomili straż. - My byliśmy w dwie minuty od zgłoszenia, pożar szalał od dobrych pięćdziesięciu - dodał.

Dlaczego na miejscu nie było ochronnej "poduchy"?

Według Pawła Frątczaka strażacy nie mieli na wyposażeniu specjalnego, wąskiego skokochronu, a jedynie standardowy, który nie zmieścił się w ciasnej bramie. Te wąskie ma tylko: Szczecin, Poznań i Łódź. - Strażacy zastosowali jedyny adekwatny w tej sytuacji sprzęt, czyli 10-metrową drabinę - zapewnia rzecznik.

- Powinniśmy mieć lepszy sprzęt, aby móc jeszcze szybciej przeciwdziałać i ratować ludzkie życie. Często jest tak, że samorząd żałuje pieniędzy na dodatkowe wyposażenie straży. Zastanówmy się wspólnie, czy warto oszczędzać na ludzkim życiu? - mówi anonimowo jeden ze strażaków, który brał udział w gaszeniu pożaru w Kamieniu Pomorskim.

Według niego, nie tylko sprzęt zawinił. - Jeżeli ludzie nie będą odpowiednio wcześniej powiadamiali o powstałym pożarze, nie będziemy w stanie skutecznie pracować. Dobra komunikacja to podstawa. Pamiętajmy o tym, nie tylko przy okazji pożaru w Bytomiu, czy Kamieniu Pomorskim, ale zawsze - dodaje.


(jks)


tagi: bytom | pożar | ogień | dym | straż pożarna | akcja

oceń
36
11
Podziel się
sortuj
[476 dodanych opinii]
  • ~ weto   (2010-08-27 13:28)

    nie mogli rozstawić poduchy gumowej?

    • ~ Buhh   (2010-08-27 14:15)

      nie mieli poduchy a podnosnikiem bz tam nie wjechali ...

      odpowiedz
      +17
      w górę
      w dół
    • ~ anka   (2010-08-27 18:18)

      • ~ ...   (2010-08-27 18:33)

        Czytaj ze zrozumieniem. Jest napisane, że mają skokochron standardowy, który tam by się nie zmieścił, a nie że w ogóle nie mają.

        odpowiedz
        +12
        w górę
        w dół
        • ~ anka   (2010-08-27 18:43)

          • ~ ...   (2010-08-27 19:33)

          • ~ strażak   (2010-08-27 19:57)

            ten sprzęt jak każdy inny jest na danym samochodzie. Jakby strażacy mieli pakować sprzet przed wyjazdem na miejscu byli by 10 min.później.Tylko po co?

            odpowiedz
            +12
            w górę
            w dół
            • ~ anka   (2010-08-27 20:20)

              Wzorowa akcja. Dziękuję.

            • ~ wiesia   (2010-08-28 20:59)

              ruszali się jak muchy w smole wyglądało to bardzo nieudolnie niestety

      • ~ eh   (2010-08-27 18:50)

        przecież napisali że standartowy skokochron mają,ale by się nie zmieścił a wąskiego nie mają...czytaj uważniej

Dodaj swoją opinę

pozostało znaków: 400
Komentuj zgodnie z Zasadami Opinii.
Daj cynk

list gończy

Tomasz Piotrowski

Tomasz Piotrowski

Wiek: 29 lat     Wzrost: 176 -180 cm    

Piotrowski jest ścigany listem gończym za kradzież z włamaniem, rozbój oraz udział w bójce. Szukają go kryminalni z Białegostoku. Widziałeś tego przestępcę? Zadzwoń: (85) 670 23 05.

galerie

poprzednie
następne

Czy obawiasz się o swoje bezpieczeństwo podczas Euro?