bądź na bieżąco

data: 2012-02-14

Trafił na 1,5 roku za kraty! Okazało się, że jest niewinny

Trafił na 1,5 roku za kraty! Okazało się, że jest niewinny

(fot. wp.pl / Wojciech Nieśpiałowski)


  A A A

Co czuje niewinny człowiek, który siedział 1,5 roku w areszcie jako podejrzany o zabójstwo kolegi? Wie to doskonale Paweł Guz. Teraz szuka sprawiedliwości i domaga się gigantycznego odszkodowania od państwa. Przed Sądem Okręgowym w Lublinie rozpoczął się proces w tej sprawie.

komentuj

Paweł Guz został zatrzymany i aresztowany w lipcu 2007 roku pod zarzutem zabójstwa Pawła M. W areszcie przybywał przez około 17 miesięcy. W grudniu 2008 roku został zwolniony, a następnie prokuratura umorzyła wobec niego postępowanie. Za niesłuszne - jego zdaniem - aresztowanie domaga się zadośćuczynienia. - To, co mnie spotkało, nie ma nic wspólnego ze sprawiedliwością - powiedział. Zażądał 5 milionów złotych.

Ten człowiek przeżył prawdziwe piekło! Teraz żąda 5 mln zł

Ten człowiek przeżył prawdziwe piekło! Teraz żąda 5 mln zł

- Przez 17 miesięcy przebywałem w areszcie śledczym mimo, że...


Zmusili 12-latka, żeby przyznał się do zabójstwa siostry?!

Zmusili 12-latka, żeby przyznał się do zabójstwa siostry?!

12-letni chłopiec, którego skazano za zabójstwo swojej o rok...

Przed lubelskim sądem Paweł Guz ze łzami w oczach relacjonował przebieg aresztowania. - Od początku mówiłem, że jestem niewinny - zaznaczył. Dodał, że odpowiadał na wszystkie pytania policji i prokuratury, ale kiedy trafiał do aresztu i okres tymczasowego aresztowania był systematycznie przedłużany, czuł się bezradny i tracił zaufanie do wymiaru sprawiedliwości. Uważa, że prokuratura nie miała dowodów na jego winę i miał wrażenie, że jest przetrzymywany w areszcie tylko po to, aby właśnie te dowody znaleźć.

Guz twierdzi, że w areszcie był prześladowany przez współwięźniów, którzy mieli go pobić i złamać mu nogę. Nie chciał jednak wskazać sprawców, ani ujawniać okoliczności tego zdarzenia.

Podkreślał, że pobyt w areszcie spowodował, iż podupadł na zdrowiu, musiał podjąć terapię u psychologa i psychiatry, ma też dolegliwości kardiologiczne.

"Straciłem dziewczynę i firmę..."

W czasie, gdy przebywał w areszcie, nie mógł prowadzić swojej firmy budowlanej, którą założył w 2006 roku. Nie potrafił określić przed sądem, jakie firma miała obroty. Tłumaczył, że była to dopiero początkowa faza jej działalności. Jego zdaniem, w czasie, gdy był aresztowany, nastąpił okres boomu budowlanego i mógł wiele zarobić. Dodał, że w okresie jego aresztowania uniemożliwiono mu w odpowiednim momencie wycofanie z giełdy oszczędności, jakie na niej ulokował, więc stracił pieniądze.

ZOBACZ RÓWNIEŻ NASZĄ GALERIĘ: Spędzili pół życia za kratami, mimo że byli niewinni...

Szczegółowe wyliczenia wraz z odpowiednią dokumentacją poświadczającą dochody i obroty firmy, prowadzonej przez Guza, mają być dołączone do akt sprawy przez jego pełnomocnika. Działalność firmy została zawieszona w 2010 roku. Obecnie Guz nie pracuje, utrzymuje się z pozostałych oszczędności.

Mężczyzna przypomniał, że w mediach przedstawiano go jako mordercę i zwyrodnialca. Jak mówił, to spowodowało, że do dziś spotyka się z niechęcią i agresją ze strony wielu osób, nawet wśród bliskich. Dochodzą do niego słuchy o groźbach wygłaszanych pod jego adresem, czy o podejrzeniach, że sobie "kupił" wolność. - Wciąż muszę żyć z tym piętnem mordercy - powiedział.

Dodał, że na skutek aresztowania pogorszyły się jego relacje z bliskimi, stracił też dziewczynę, z którą planował swoją przyszłość.

Sąd odroczył rozpoznanie sprawy do 5 kwietnia.

Trzech podejrzanych, jeden winny

O zamordowanie Pawła M. początkowo podejrzani byli trzej mężczyźni, w tym Guz. Po tym jak okazało się, że w areszcie siedział niewinny, prokuratura oskarżyła o to przestępstwo Krzysztofa P.

Do zbrodni doszło w lipcu 2007 roku. Paweł M. został zabity kilkoma uderzeniami blacharskiego młotka w głowę, w warsztacie w Pałecznicy pod Lubartowem (woj. lubelskie). Jego ciało wywieziono i zakopano w lesie.

Oskarżony o morderstwo Krzysztof P. był pracownikiem i bliskim kolegą zabitego. Ofiara, 28-letni inżynier elektronik, zatrudniał go w swoim warsztacie. Zajmowali się m.in. instalowaniem i naprawianiem alarmów samochodowych oraz innych urządzeń elektronicznych.

Oskarżony był traktowany jak członek rodziny ofiary, bywał u niego w domu.

Krzysztof P. nigdy nie przyznał się do winy. Sąd okręgowy skazał go na dożywocie, ale sąd apelacyjny uchylił ten wyrok i skierował sprawę do ponownego rozpoznania. W styczniu sąd okręgowy zmniejszył najsurowszy wymiar kary do 25 lat więzienia. Wyrok ten wciąż nie jest prawomocny.



tagi: paweł guz | lublin | proces | lubartów | niewinny

oceń
11
2
Podziel się
sortuj
[48 dodanych opinii]
  • ~ Maria   (2012-02-14 14:23)

    cóż wszak Temida ma opaskę na oczach

    odpowiedz
    +13
    w górę
    w dół
    • ~ panban   (2012-02-14 14:32)

      a na wadze ma złoto, i tylko to się liczy.

      odpowiedz
      +11
      w górę
      w dół
      • ~ lara   (2012-02-14 17:31)

        odpowiedz
        +11
        w górę
        w dół
        • ~ sc   (2012-02-14 22:55)

          Nikogo sie "ciemniaku" nie uniewinnia bo trzeba potem osdszkodowanie placic.

    • ~ rommel   (2012-02-14 16:13)

      ale lud ma oczy i to społeczeństwo powinno wydawać wyroki a nie wymądrzający się łaskawi lewaccy sędziowie!!!!!!!!!!!!

      • ~ sprawiedliwy   (2012-02-14 16:43)

        Powinno być tak jak piszesz! :)))

      • ~ lara   (2012-02-14 17:06)

        Jeśli lud to takie szaraki jak ty, to dobrze że nikt was nie słucha! Może tak przy każdym wyroku referendum ogłaszać? hahaha...!!!

      • ~ Pikel   (2012-02-15 09:01)

        lud by za każdym razem wydał wyrok śmierci a swoją drogą... ciekawe gdzie ci wszyscy orędownicy kary śmierci i surowych wyroków... nie macie nic do powiedzenia???

      • ~ to by dopiero było   (2012-02-16 20:27)

        wówczas kamieni na polach by zabrakło

    • ~ d(0.o)b   (2012-02-14 22:57)

      Norma, dlatego umarzaja a nie uniewinniaja, zeby nie placic odszkodowan. Sledczak jest z braku dowodow, zeby zlamac czlowieka i zmusic do przyznania. Jest to lamanie praw czlowieka (uczciwy proces i domniemanie niewinnosci), musisz udowadniac swoja niewinnosc, ale jest spoleczne przyzwolenie na takie metody.

Dodaj swoją opinę

pozostało znaków: 400
Komentuj zgodnie z Zasadami Opinii.
Daj cynk

list gończy

Tomasz Piotrowski

Tomasz Piotrowski

Wiek: 29 lat     Wzrost: 176 -180 cm    

Piotrowski jest ścigany listem gończym za kradzież z włamaniem, rozbój oraz udział w bójce. Szukają go kryminalni z Białegostoku. Widziałeś tego przestępcę? Zadzwoń: (85) 670 23 05.

galerie

poprzednie
następne

Czy obawiasz się o swoje bezpieczeństwo podczas Euro?