bądź na bieżąco

data: 2012-02-08

Cała prawda o kłamstwach matki Madzi

Cała prawda o kłamstwach matki Madzi

(fot. PAP / Andrzej Grygiel)


  A A A

Apele rodziny o pomoc w poszukiwaniach pojawiały się niemal w każdych mediach. Na początku matka zmarłej Madzi nie prosiła o to sama. W niedzielę 29 stycznia postanowiła osobiście przez kamerami opowiedzieć o dramatycznych wydarzeniach i poprosić o oddanie dziecka. Potem wystąpiła na wizji jeszcze kilkukrotnie. Dziś wiemy, że przedstawiana przez nią nie była prawdziwa. W myślach wielu Polaków zrodziło się pytanie: jak można było tak oszukiwać? Dlaczego większość się na to nabrała? I w końcu, dlaczego tak długo nikt nie odkrył kłamstwa?

komentuj

Na te pytania stara się również odpowiedzieć Wiesław Zyskowski, ekspert od przesłuchań i wykrywania kłamstw, którego serwis NaSygnale.pl poprosił o analizę publicznych wystąpień Katarzyny W.

NaSygnale.pl: Matka Madzi przyznała, że nie było żadnego porwania. Zastanawiamy się, jak udało jej się zwieść tyle osób? Czy jej kłamstw nie dało się wcześniej zauważyć?

Wiesław Zyskowski: Nie widziałem kobiety podczas przesłuchań, a tylko w trakcie konferencji przed kamerami. Nie wiem, jak Katarzyna W. zachowywała się poza nimi. A wiadomo, że takie traumatyczne wydarzenia wpływają na zachowanie. Dlatego trzeba być powściągliwym w jakiejkolwiek ocenie, bo emocje często biorą górę, niezależnie od tego, czy to było zabójstwo, nieumyślne spowodowanie śmierci, czy nieszczęśliwy wypadek. Dramatyczne uczucia - tak czy owak - Katarzynie W. towarzyszą, bo straciła własne dziecko. Niezależnie od tego, jak była wobec niego zaangażowana.

Tajemnica śmierci Madzi. Kto tu kłamie?

Tajemnica śmierci Madzi. Kto tu kłamie?

Czy śmierć Madzi była nieszczęśliwym wypadkiem? Czy...


Czy Rutkowski złamał prawo?

Czy Rutkowski złamał prawo?

W najbliższych dniach Prokuratura Okręgowa w Gliwicach...

Również sama obecność na sali konferencyjnej obcych osób, kamer na pewno miała wpływ na jej sposób bycia. To więc, jak mówiła i zachowywała się, pozwala na wyłuskanie tylko szczątkowych informacji.

Czy na ich postawie można jednak coś wyczytać?

Nie dokonujemy dokładnej analizy, a mówimy tylko o pewnych sygnałach. Podkreślam - one niczego w 100% nie przesądzają. Mogą jedynie naprowadzić wnikliwego obserwatora, specjalistę. Dać sygnał, że trzeba sprawdzić, dowiedzieć się więcej, przyjrzeć się wnikliwiej.

A jednak internauci zwracali uwagę na pewne symptomy, które mogły świadczyć o tym, że kobieta nie była szczera?

Pierwsze, co się rzucało w oczy, to jej opuszczony wzrok. Później przerwy i przeciąganie, szukanie myśli. Przy opisie sytuacji zagrożenia powiedziała, że czuła się niepewnie i zaniepokoiło ją, że ktoś za nią idzie. Dla mnie to była już podpowiedź do tego, by ją zapytać, dlaczego? Co ją dokładnie zaniepokoiło? Nie określała tego, a sęk tkwi w tym, że tego nie poczuła.

Przeczytaj również: Jakich sztuczek używają policjanci podczas przesłuchań?

Podczas pierwszej konferencji Katarzyna W. podkreślała, że "jestem kobietą i coś mi podpowiadało". To wskazuje na brak pewności siebie. Gdy mówiła o intuicji dodała: "bo każda kobieta ją posiada". Próbowała do tego przekonać nie tylko nas, ale i siebie. Ponadto nie powiedziała, że każda "matka" ją posiada, tylko "kobieta", a to w tym przypadku zasadnicza różnica.

Bardzo często w jej wypowiedziach pojawiało się także słowo "chyba". W ten sposób wielokrotnie podkreślała brak pewności. Jej brak szczerości widać podczas opisu rzekomego porywacza. Mówiła, że tamtego południa mijała dużo ludzi, przejeżdżały samochody, ale ten jeden mężczyzna się wyróżniał. Tylko nie wiadomo dokładnie, czym miał się wyróżniać, bo na portrecie pamięciowym, stworzonym przy współpracy z Krzysztofem Rutkowskim, nie ma zbyt wielu szczegółów. A w nich właśnie tkwi diabeł.

W szczegółach, to znaczy?

Przyjrzyjmy się sposobowi mówienia kobiety. W pewnym momencie nastąpiła gwałtowna zmiana tempa wypowiedzi i ilości przywoływanych detali. Weźmy przykład pierwszej konferencji. Kobieta opisuje trasę, po kolei wymienia uliczki. Szło jej dobrze "do kładki", czyli do tego miejsca, gdzie - według niej - miało dojść do dramatycznego porwania. Od "kładki" informacji było dużo mniej.

Dlaczego do tego miejsca, skoro wszystko było kłamstwem?

Sam opis drogi, którą się poruszała, to jest tzw. przeniesienie w czasie. Opisywała dokładnie ulice, bo tą trasą być może chodziła już wcześniej, więc doskonale wiedziała, o czym mówi.

Przy kładce jednak był problem, bo nigdy tego nie przeżyła. Nie potrafiła się już wtedy skupić i swobodnie opowiedzieć, bo tego nigdy wcześniej nie przeżyła?

Dokładnie. W jej opowieści nie było też tego, co zdawać się mogło najbardziej traumatyczne, czyli wydarzeń, jakie miały miejsce po rzekomym porwaniu. Wyglądało to tak, jakby czekała tylko na przyjazd policji. Zachowaniem naturalnym w takim przypadku jest panika, a nierzadko histeria. Pierwsze, co kobiety zaczynają robić, to błyskawicznie szukają swojego dziecka, a w międzyczasie proszą innych o pomoc. Takiej kobiety zazwyczaj nie da się zatrzymać, instynktownie sprawdza sama, czy jej dziecko jest jeszcze gdzieś w pobliżu. To widać po matkach, którym dziecko zawieruszy się gdzieś w sklepie - zaczynają biegać między półkami, bo włącza się im się tzw. panikator.


nastĂŞpna 1 2

tagi: magda | sosnowiec | matka | wypadek | poszukiwania

oceń
490
95
Podziel się
sortuj
[983 dodane opinie]
      • ~ niki   (2012-02-08 13:47)

        Jak zaczynasz o czymś pisać, to upewnij się, że masz rację. Razem wyszli z domu, a potem matka Madzi wróciła się po pieluchy, których zapomniała i wtedy to się stało.

        odpowiedz
        -160
        w górę
        w dół
        • ~ jolusia   (2012-02-08 13:58)

          daj spokoj i ubrane w kombinezon, ciepla czapke dziecko wypada jej z rak ak ze od razu umiera? to nie tak prosto umrzec, chyba ze uderzenie bylo celowe.......smutne to wszystko

          odpowiedz
          +453
          w górę
          w dół
          • ~ systek   (2012-02-08 14:55)

            juz bardziej z kapieli ta wersja wtedy gołe a nie ubrane w kilka warst wypadło i sie zabiło;/nie wierze nie wiem co sie stało ale nie wierze .A ta druga wersja po pieluchy wrocila ubrane czapka kombinezon szalik itd i uderzylo sie zabiło .Te kity tylko policji wciskac mozna

            odpowiedz
            +241
            w górę
            w dół
            • ~ marika   (2012-02-08 15:29)

              przecież i tak ją wypuszczą szaraki

              odpowiedz
              -15
              w górę
              w dół
              • ~ slawek   (2012-02-09 04:42)

                policia nic nie udowodni bo zabili im generala inkg nie zatszymali

            • ~ anna   (2012-02-08 16:56)

              odpowiedz
              +76
              w górę
              w dół
              • ~ ola   (2012-02-08 17:51)

                JASNE ,ŻE KATARZYNA KŁAMIE

                odpowiedz
                +72
                w górę
                w dół
              • ~ ula   (2012-02-08 19:44)

                Moja córka wypadła z łóżeczka razem z podłogą i nic jej nie było, tylko trochę płaczu z przestraszenia. Kłamstwo ma krótkie nogi... tak więc okaże się wkrótce wszystko.

                odpowiedz
                +10
                w górę
                w dół
                • ~ AAAA   (2012-02-08 19:49)

                  NO ALE RÓZNIE BYWA!!! JAK UDERZYŁA GLOWA O KAFELKI TO NIE WIEM CZY TAKIE NIEMOWLE NIE PONIESIE ŚMIERCI!KAŻDY INACZEJ REAGUJE!

                  odpowiedz
                  -15
                  w górę
                  w dół
                  • ~ XXX   (2012-02-08 21:36)

                    Mylisz się. 2 dni temu była opinia patomorfologa dziecięcego z CM UJ. Nigdy gość nigdy wcześniej nie słyszał ani nie badał takiego przypadku. Jego zdaniem wersja Katarzyny W. jest mało wiarygodna. Co jak co, ale lekarze CM UJ to najlepsi specjaliści w kraju.

                    odpowiedz
                    +16
                    w górę
                    w dół

Dodaj swoją opinę

pozostało znaków: 400
Komentuj zgodnie z Zasadami Opinii.
Daj cynk

list gończy

Krzysztof Bułatewicz

Krzysztof Bułatewicz

Wiek: 45 lat     Wzrost: 166 -170 cm    

Bułatewicz jest ścigany listem gończym za przemyt środków odurzających i handel heroiną na dużą skalę. Szukają go kryminalni z Białegostoku. Widziałeś tego przestępcę? Zadzwoń: (85) 670 23 05.

galerie

poprzednie
następne

Czy obawiasz się o swoje bezpieczeństwo podczas Euro?