bądź na bieżąco

data: 2012-02-23

Cały kraj uwierzył w jej bajeczkę. To ona zabiła własne dziecko!

Cały kraj uwierzył w jej bajeczkę. To ona zabiła własne dziecko!

(fot. gossipitaliano.it)


  A A A

Śmierć małego Samuela wstrząsnęła Włochami tak, jak śmierć Madzi poruszyła Polskę. Okrutne dzieciobójstwo, którego powód trudno zrozumieć i trudno wyjaśnić: depresja poporodowa, choroba psychiczna, wypadek? Tak jak w Polsce wiele kontrowersji wzbudziło działanie detektywa Krzysztofa Rutkowskiego, we Włoszech krytykowano metody pracy adwokata Carla Taorminy. Sprawa była pożywką dla mediów, które zostały wykorzystane do manipulowania opinią publiczną. Właśnie mija 10 lat od tej potwornej tragedii...

komentuj

"Czy płakałam za bardzo?" - te słowa dzieciobójczyni do jej adwokata podzieliły całe Włochy. Zostały wypowiedziane tuż po występie w telewizji, gdy myślała, że mikrofony zostały już wyłączone i nikt jej nie słyszy.

Dzięki wystąpieniom telewizyjnym Annymarii Franzoni, która wylewała krokodyle łzy i zapewniała o swojej niewinności - część telewidzów była przekonana, że sędziowie popełniają błąd skazując ją za dzieciobójstwo. Druga część opinii publicznej myślała, że matka nie tylko odgrywa bardzo dobrze rolę ofiary, by ukryć swoją zbrodnię, ale i że czerpie olbrzymią przyjemność z protagonizmu medialnego. Franzoni wreszcie przestała być zwykłą "kurą domową" i stała się gwiazdą - spełniła marzenie, jakie odebrało jej macierzyństwo.

Niewidoma czytała list! Prawda wyszła na jaw

Niewidoma czytała list! Prawda wyszła na jaw

Przez 40 lat mieszkanka Wenecji udawała niewidomą i...


Samotna matka udusiła córeczkę. Miała depresję

Samotna matka udusiła córeczkę. Miała depresję

Na osiem lat więzienia skazał bielski sąd okręgowy 30-letnią...

Jak do tego doszło?

Rankiem, 30 stycznia 2002 r., o godz. 8.28, Annamaria Franzoni zadzwoniła na pogotowie, w wyraźnym stanie podniecenia, mówiąc, że właśnie znalazła trzyletniego synka Samuela Lorenzi, we własnym łóżku i że dziecko "wymiotowało krwią". O godzinie 8.27, matka zawiadomiła również lekarza rodzinnego - Adę Satragni, która jako pierwsza przybyła do willi Franzonich, trochę odizolowanej, bo położonej na wzgórku w miejscowości Montroz, koło Cogne w Val d'Aosta.

Lekarka postawiła też pierwszą diagnozę - dziecko miało tętniaka mózgu, który pękł pod wpływem płaczu, powodując otwarcie się głowy. Próbując ratować dziecko umyła zakrwawioną twarz i ranę na głowie, a podejmując próby reanimacji przeniosła je na dwór, na zaimprowizowanych noszach. Te działania zatarły wiele śladów.

Kiedy dotarli lekarze pogotowia ratunkowego, którzy ze względu na trudności spowodowane śniegiem, musieli przylecieć helikopterem - sytuacja stała się jasna. Poważna rana głowy była wynikiem aktu przemocy. Dziecko było w stanie krytycznym.

Zgon stwierdzono o 9.55 w szpitalu w Aosta. Późniejsza autopsja wykazała, że przyczyną śmierci była seria uderzeń - co najmniej siedemnaście - tępym narzędziem w głowę. Na ranie ofiary znaleziono mikroskopijne ślady miedzi, co sugerowało, że dziecko zostało bite przedmiotem wykonanym z tego metalu. Drobne urazy stwierdzono również na rękach małego, będące prawdopodobnie wynikiem zdesperowanej obrony.

Kobieta tłumaczyła policji, że ubrała się i wyszła ze starszym synem na przystanek, gdzie przejeżdżał autobus szkolny. Gdy wróciła do domu po niecałych dziesięciu minutach - znalazła małego w takim stanie. Kiedy przyjechał mąż, Annamaria mówiła do niego: "Zróbmy jeszcze jedno dziecko! Muszę mieć jeszcze jedno dziecko!". Jej zachowanie zdziwiło śledczych.

Czterdzieści dni po śmierci trzyletniego Samuela - matka Annamaria Franzoni została oskarżona o morderstwo. Kobieta nigdy nie przyznała się do zabicia dziecka. Zawsze twierdziła, że jest niewinna.

Trudne dochodzenie

Policja nie znalazła narzędzia zbrodni. Hipotezy na temat przedmiotu, którym rozbito głowę dziecka były różne: chochla miedziana, garnek do gotowania mleka, młotek lub coś podobnego. Do tej pory tego nie ustalono. Dochodzenie opierało się głównie na badaniach prowadzonych przy pomocy luminolu, mającego wykryć szlak krwi.

Stwierdzono obecność licznych plam krwi na piżamie matki, która została ukryta pod pościelą. Zdaniem oskarżyciela - taka ilość krwi, a także ślady mózgu i odpryski kości na rękawach piżamy świadczą o tym, że zabójca miał ją na sobie w chwili zadawania ran dziecku. Ślady krwi ofiary zostały znalezione także na podeszwach pantofli matki. W całym domu nie znaleziono żadnych śladów intruza, który mógłby być potencjalnym zabójcą. Osoby, które były w okolicy nie zauważyły nic podejrzanego, ani żadnego obcego.

Według obrony, morderca nie miał na sobie bluzy i spodni piżamy, gdyż te leżały na pościeli i pobrudziły się same. Ktoś obcy wkradł się do domu, gdy Annamaria Franzoni wyszła odprowadzić starszego syna na przystanek. Powodem był zamiar dokonania gwałtu na kobiecie lub zemsta na niej. Kiedy intruz zobaczył dziecko - zadał mu śmierć bijąc je po głowie, a potem uciekł.

- Wszystko to w mniej niż osiem minut, bez pozostawienia żadnych śladów krwi w jakimkolwiek innym pomieszczeniu w domu lub poza nim i nie będąc zauważonym przez nikogo? - prokurator podważał tezę obrony.


nastĂŞpna 1 2 3

tagi: włochy | zabiła dziecko | media | annamaria franzoni | adwokat | wyrok

oceń
32
218
Podziel się
sortuj
[299 dodanych opinii]
  • ~ Nova   (2012-02-23 12:47)

    świat sam sie wymorduje...nie bedzie potrzeby jego końca. ludzie sami się wykończą :( serce boli i krwawi czytając coraz więcej takich reportarzy :(;(;(;(

    odpowiedz
    +412
    w górę
    w dół
    • ~ Gloria   (2012-02-23 14:05)

      odpowiedz
      +77
      w górę
      w dół
      • ~ TtTtt   (2012-02-23 18:03)

        matki mordują własne dzieci ... czyżby czas sie zbliżał...

        odpowiedz
        +13
        w górę
        w dół
        • ~ Światło   (2012-02-23 18:06)

          Ludzie pomódlmy sie czasem i nie tylko w tedy gdy potrzebujemy pomocy

        • ~ jak ?   (2012-02-23 18:23)

          Przeciez to bylo 10 lat temu ! ! ! ! ! ! !

          odpowiedz
          -16
          w górę
          w dół
          • ~ jajo   (2012-02-26 11:00)

            Jak zawsze Polacy potrafia wytykac palcem innych ,zapomnajac o naszej "narodowej" Katarzynie W. ! ! !

          • ~ mat   (2012-04-08 10:01)

            no i co z tego,matka Madzi podszkolila sie od Annymarii jak widzisz,nastepne tez beda sie wzorowac na Annymarii i tej z Sosnowca....żal maluszków...

    • ~ wera   (2012-02-23 14:30)

      odpowiedz
      +34
      w górę
      w dół
    • ~ Ewa   (2012-02-23 14:50)

      Ja też... po prostu nie mogę tego zrozumieć, jak można być tak bezlitosnym.... :( ludzie nie mają sumienia.... :(((((

      odpowiedz
      +30
      w górę
      w dół
      • ~ buratino   (2012-02-23 17:57)

        ale za to jaka ładna jest!!!!!!!!!!!1

        odpowiedz
        -35
        w górę
        w dół

Dodaj swoją opinę

pozostało znaków: 400
Komentuj zgodnie z Zasadami Opinii.
Daj cynk

list gończy

Krzysztof Bułatewicz

Krzysztof Bułatewicz

Wiek: 45 lat     Wzrost: 166 -170 cm    

Bułatewicz jest ścigany listem gończym za przemyt środków odurzających i handel heroiną na dużą skalę. Szukają go kryminalni z Białegostoku. Widziałeś tego przestępcę? Zadzwoń: (85) 670 23 05.

galerie

poprzednie
następne

Czy obawiasz się o swoje bezpieczeństwo podczas Euro?