« poprzednie 5/10 następne »
Policjanci ze stołecznej drogówki zatrzymali za drobne przewinienie kierowcę hondy. 43-latek na powitanie zaświecił im policyjną odznaką. Mina mu jednak zrzedła, gdy został poproszony o pokazanie legitymacji służbowej.
Skruszony mężczyzna przestał kozaczyć i przyznał, że nie jest policjantem, a... statystą filmowym. Jego "blacha" okazała się tylko rekwizytem.
Mundurowi dokładnie sprawdzili gagatka. Okazało się wtedy, że mężczyzna nie ma prawka (stracił je za jazdę po pijaku) ani dokumentów samochodu. Za wszystkie przestępstwa odpowie przed sądem.
Zobacz również poprzedni odcinek serii "Najgłupsze przestępstwa"
tagi: przestępczość | polska | humor


